NoNameIn.Net Strona Główna
ProfilProfil FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy RegulaminRegulamin
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  Czat (0)

Poprzedni temat «» Następny temat
przepraszam wysiadam
Autor Wiadomość
Zielix
Gość
Wysłany: Pon 23 Paź, 2006   

Wierz że już pare razy myślałem co bym zrobił gdybym sie dowiedział że zostało mi tydzień życia ( co bym mnie ucieszło) i za każdym razem dochodziłem do tego samego wniosku, że nie zmieniałbym nic...żyłbym normalnie....chciałbym być zapamiętany jak narnormalniej... nie powiedziałbym nic nikomu że zostało mi pare dni życia...po co ?? nie potrzebuje współczucia itp.... nawet jakby zaoferowano mi chemioterapie żebym mógł pożyć np tydzień dłużej , odżuciłbym tą opcje, jak już pisałem chciałbym byc zapamiętany normalnie.....
niestety ale nie potrafiłbym sie nagradzać.. jak pisałem w poście wyżej w takich syt. tylko bluzgam sam na siebie....
hmmm czemu to jest takie porąbane... ludzie którzy naprawde chcą żyć , widzą cel i sens zapadają na jakąś perfidną chorobe i młodo umierają... a ja?! lipa.......
 
 
Ewelina

Dołączył: 19 Paź 2006
Posty: 20
Skąd: Kraków
Wysłany: Pon 23 Paź, 2006   

Zielixie,bardzo mnie zasmuciles tym,co napisales...ale dobrze Cie rozumiem, bo tez tak kiedys myslalam i w ten sposob patrzylam na wszystko...
Prawdą jest to,co napisałeś,ze najmniej zaslugujacy na zlo,dostaja od losu jakas smiertelna chorobe...ale wiesz...kosci zostaly rzucone i nic na to nie mozna poradzic,ze pada akurat na nich...tylko...nie mozesz miec pretensji do losu,ze Tobie sie to nie zdarzylo...bo to jest troche jak kopniak wymierzony tym,ktorzy naprawde cierpia,choruja i probuja walczyc...bo chemioterapia to nic przyjemnego...a dla nich kazdy dzien jest wielkim darem...a Ty prosisz sie o to poniekad...o chorobe,ktora jest straszliwym cierpieniem...tak nie mozna...nie zmienisz tego,co wydarzylo sie w Twoim zyciu...postaraj sie zmienic to,co bedzie jutro...
Poza tym...uciekac jest bardzo latwo,a zgodzisz sie ze mna,ze samobojstwo jest ucieczka...od wszystkiego...a nie wolno uciekac bez walki...to nie jest honorowe zachowanie..trzeba walczyc o to,zeby bylo lepiej...moze powinienes znalezc raz jeszcze swoja pasje,jesli nie ta,to inna...zajac sie czyms...nie mowie wyjsc do ludzi,bo tez mam ten problem i nie umiem...boje sie...
Ale wiesz co? Mam psa...moze nie tu,gdzie teraz jestem,ale w domu moich rodzicow...To jest jedyna mozliwosc,zeby kupic milosc za pieniadze...pies tak bardzo poprawia nastroj i leczy z depresji...to chodzaca milosc...merdajaca ogonem...cieszy sie jak wracasz do domu...jak nikt inny...czeka na Ciebie i tak bardzo pragnie Twojej milosci...pomysl o tym...zaczynasz miec dla kogo zyc...
I nie zalamuj sie...sprobuj wziac sie w garsc...wiem,wiem,latwo mi mowic...nie latwo,bo tez mam z tym problem...ale sprobuj powalczyc...bo ja wierze,ze czeka Cie w zyciu wielkie szczescie...bo zaslugujesz na nie jak kazdy z nas...
Trzymam kciuki za Ciebie!!

A z nagradzaniem siebie...chodzilo mi o to,zebys nagradzal sie za to,co robisz dobrze...za to,co Ci wychodzi,a nie za porażki...to nie jest trudne...
a bardzo poprawia nastroj.
 
 
anecia
Gość
Wysłany: Sro 15 Lis, 2006   

Ale wy się tu oszukujecie!!! Ludzie nie macie co robić??? Wiem, że są tutaj osoby, które naprawdę mają problemy, a wy sobie z nich jaja robicie :x Uczuć nie macie czy co???
 
 
Gość

Wysłany: Sob 19 Kwi, 2014   Re: ku pokrzepieniu

Do wielbicieli gówniarzy

Kto się za tego typu poezyję nie obraża
Niech się sam za gówniarza uważa.

Przeglądam duchem wszystkich wielbicieli moich twarze
I myślę sobie, o psiakrew!, czy wszyscy są gówniarze?
A zwłaszcza kilku najbardziej wiernych!
(tych gnatem zdzieliłbym po zadzie równo!)
Takich urzeknie, proszę pani, najohydniejsze nawet gówno!
Tacy powiedzą, że nawet szmira to jakieś wprost prawdziwe cacy,
Byle by tylko podpisane było S i I Witkacy!,
Ach, bo Witkiewicz tak dobry jest i doskonały,
Że nie wiadomo już, czy nawet on oddawał kały!
Może on nie srał i nie robił pipi,
Taki On ach!, genialny jest!

Ci wielbiciele pełni są bezkrytycznego, ach!, zachwytu,
Bez względu na to, ach!, czy dzieło wyszło z głowy mej, czy też z odbytu,
Czy w uniesieniu twórczym umysł mój klarowny był jak jakaś, proszę pani, wieczorna, ta tak zwana, ach!, poświata,
Czy też mój mózg trawiły wszystkie narkotyki świata,
Łącznie z odorem dorożkarskich bud i stęchłych bram,
Które tak dobrze są mi znane, lecz nie z Kielc,
bo muszę wyznać, ach! że nigdy nie bywałem tam.

A prawdziwy przyjaciel powiedziałby, Ignacy, pewien utwór ci uwłacza,
Ja dla twojego dobra takie gówno wrzucę tam gdzie jego miejsce, czyli wprost do sracza,
To choć od dawna jestem, proszę pani, ten tak zwany zimny trup,
Takiemu mógłbym nawet wskazać własny grób!

Ale nie! Znalazł się wielbiciel , baran zatwardziały,
Co pewien utwór mój, psiakrew! wyłuskał, fuj!, jak gniazdo pluskiew spod powały,
I ścierwo mi się, proszę pani, wywróciło w grobie,
Gdy ten wielbiciel gówniarz użył wiersza mego, o psiakrew!,
By wyblwać z pyska swoje fobie,
Fobie, którymi zionie jak ohyda i śmierdząca zmora,
Że człowiek widzieć może go jedynie jako cuchnącego własnym sosem, ach, potwora,
Więc zamiast śpiewać, ten wielbiciel witrolejem sika w pyski, gębą sra,
Gdy mu muzyczka skądsiś gra.

A przecież każdy by się poznał nawet na Borneo lub w Afryce czarnej,
że w tekście tym są głównie jakieś substytuty marne,
I tak ohydna wprost intencji małość, forma, ach, wulgarna,
Gdzie metafizyk głąb wypiera, ach, namiastka wprost koszmarna,
Że to nie przejdzie, w każdym razie to jest fe,
A do tego napisane nie krwią, ale gównem, bardzo źle!
Ja nawet nie chcę tego! ! Nie! Nie! Nie!

Dlatego błagam wielbicieli moich, och!, psiakrew! gówniarzy,
Niechaj zamilkną, ach!, ta szmira niech się ze mną nie kojarzy,
A spośród tych gówniarzy wszystkich, panie Raj,
Panu zabraniam wielbić siebie naj!,
Bo niedługo, ach, zapomną wszyscy żem autorem "Matki" oraz "W małym dworku"
I pamiętać będą tylko o tym grafomańskim, ach, potworku,
I mnie tak sobie będą wyobrażać - symbol, jako szczyt ohydy,
Jako jakiś Paramount najgorszej pseudo-literackiej brzydy.

I nie chcę, potąd wielbicieli mam, co z tyłka sączy im się mowa w śliskim kłamstwie,
W zaczajonej za nim złośliwości, chęci krzywdy
I zlekceważenia, ach!, i zwykłym chamstwie.
I tak nie znoszę w ogóle obłudnych gówniarzy,
Ale gdy mymi wielbicielami śmieli być -
Tym gorzej! Precz ode mnie, gatunku wraży!
I niech mi się Raj nigdy więcej nie ukaże,
(wolę z czartami w piekle po wsze czasy tkwić
I w najpiekielniejszych wprost stosunkach z nimi być!),
A wielbicieli mych gówniarzy wszystkich w kupie -
zwalę gnatem dla ekonomii po olbrzymiej wspólnej dupie.

Proszę mi wybaczyć, że nie składam
własnoręcznego podpisu, ale,
jak powszechnie wiadomo,
jestem, o, psiakrew!, w fazie daleko posuniętej
dematerializacji.
Do pisania używam medium.

[quote="dez"]Ku pokrzepieniu dla Zielixa Witkacy
Do Przyjaciół Gówniarzy

"Motto:
Kto się za ten wiersz obraża
ten się sam za gówniarza uważa.


Przeglądam w myśli wszystkich mych przyjaciół twarze
I myślę sobie, och, psiakrew! czyż wszyscy są gówniarze?
Ach, nie! Jest kilku wiernych, z tymi pojechałbym nawet do Kielc.
A reszta? Ach, reszta, to jest gówno, proszę pani, wprost na szmelc.
Pytacie mnie, czemu do Kielc, a nie do Afryki lub na Borneo?
O, tam łatwiej przyjacielem być wśród tropikalnych puszcz,
Niż gdy za ścianą woła ktoś: puszcz mnie pan, ach, puszcz.
A pluskwy, ach, nietropikalne, mnożą się jak w aparacie tym "Roneo".
O, tak w ohydnej wszawości małego miastka,
Gdy metafizyk głąb wypiera dowolna wprost namiastka,
A miłość dają tylko, ach, nieszczęsne prostetuty
(Bo krzywych zbrakło już),
A syf i tryper biegną w krok tuż, tuż,
Gdzie zwykła dorożkarska buda zastąpi wszelkie narkotyki świata,
I gdzie jedyne piękno jest: na zgniłych domkach jakaś, proszę pani,
wieczorna, ta tak zwana, ach, poświata,
I to wszystko na tle zupełnej nędzy
W smrodzie u jakiejś gospodyni potwornej wprost jędzy,
W ciągłej niepogodzie, co lepsza jest od słońca,
Bo wtedy wszystko zda się bliskim już, ach, końca -
Tak sobie wyobrażam Kielce, symbol, jako szczyt ohydy,
Jako jakiś Paramount najgorszej małomiasteczkowej brzydy.
A może piękne to jest, ach, miasteczko, ach, i nawet miłe
I niełatwo jest w nim złapać nawet kiłę...
W każdym razie tam przyjacielem być i w tych warunkach
Trudniej jest niż w afrykańskich najpiekielniejszych choćby
wprost stosunkach.
Gdy człowiek gębą sra,
A tyłkiem podpatruje obroty gwiazd i mgławic dalekich spirale,
Gdy muzyczka skądiś gra,
A on gdzieś przy powale wydusza miliony pluskwich gniazd,
Gdy beznadziejność dusi jak ohyda i śmierdząca zmora,
Gdy człowiek sobie siebie widzi jako cuchnącego własnym
sosem, ach, potwora -
Może to wszystko przejdzie, ach, a może nie,
W każdym razie to jest wszystko bardzo fe.
A do tego napisanie nie krwią, a gównem, bardzo źle.
Ja nie chę tego, nie, nie, nie!

I nie chcę, podąd mam już ich,
Przyjaciół mych, gówniarzy tych.
Wolę bydło wprost, koty, nie mówiąc o psach,
Robaki, pluskwy, jakieś automaty,
Nawet takie, jak na stacjach, choć bez twarzy,
Co nie mają ni mamy ni taty,
Bo wiem, że kot nie skłamie miaucząc,
A pies swym szczekaniem,
Że krowa mi nie siknie witriolejem w pysk, tylko mlekiem,
Że pluskwa... ale szkoda gadać, proszę pani,
Że świat się roi od drani.
Że gdy, na przykład, w automat włożę groszy pięć,
To wyjdzie mi na pewno czekoladka,
A nie kłamliwa mowa, brechnia obłudna i już zybt wprost nader hadka
W swym śliskim kłamstwie,
W zaczajonej za nim złośliwości, chęci krzywdy
I zlekceważenia, ach, i zwykłym chamstwie.
Automat nie będzie obśliniać mnie i dusić aż do bólu rąk mych z
czułości,
A potem za plecami, albo i przed, to wolę nawet już, robić małych
obrzydliwości,
W imię jakiś urojonych zalet i cnót
Czekając na swego wniebowzięcia już za życia cud -
Bo on jest taki dobry, ach, i doskonały,
Że nie wiadomo już, czy nawet on oddaje kały...
Może on nie sra i nie robi pipi,
Taki, ścierwo, doskonały jest,
Że w samo piękno zamienia się jego najpospolitszy gest:
Jakieś dłubnięcie w nosie,
Czy umazanie ręki w jakimś własnym sosie,
Co lepszy jest od majonezu,
Gdy organ, co go wydaje, piękniejszy od świątyni Diany jest
z Efezu...

I tak nie znoszę w ogóle obłudnych gówniarzy,
Ale gdy mymi przyjaciółmi jeszcze śmieli być
I potem się zdemaskowali
- Tym gorzej, jeśli się w gówniarstwie swym tak długo dekowali -
To taki mnie porywa wstyd, że mi jest z tym wprost nie do twarzy!
Precz ode mnie, gatunku wraży!
Niech mi się nie śmie żaden z was nawet śnić,
Bo będę pluć jak Arab i bić!
Niech mi się o nim nigdy więcej najlżej nawet nie zamarzy,
Bo wszystkich razem w kupie
Zwalę czym popadło - dla ekonomii - po olbrzymiej wspólnej dupie."[/quote]
 
     
Gość

Wysłany: Czw 19 Lis, 2015   Re: przepraszam wysiadam

::aniolek:
dez napisał/a:
piszę ten mały liścik, bo chce urzeć i chciałbym żeby mnie ktoś zauważył. Jestem bardzo niesmiałą osobą, która bardzo boi sie kontaktów z drugim człowiekiek. Najgorsze gdy jestem w wiekszej grupie osób. Jestem cały w strachu, boje sie osądzenia, wysmiania, braku akceptacji, tego, że na jaw wyjdzie to jaki jestem zerem. Tak ciężko mi zdobyć sie na śmiałość. Jestem nikim, smieciem. Mam kochających rodziców, którzy mnie wspierają ale zawsze nakładam na siebie dodatkowe obowiązki, dodatkowe wymagania, tak wysokie żeby ich nie spełnić. Boję się, że nie będę wystarczająco dobry by zasłużyć na cokolwiek. Mam problemy z wyrażaniem swoich emocji, tych pozytywnych, nie potrafie powiedzieć ani okazać , że ktoś mi się podoba, zależy mi na nim, ani nie potrafię jakoś ulokować emocji negatywnych. Nie wytrzymuję życia. Mam dość. Nie potrafię żyć w świecie w którym ludzie śą tak obłudni wobec siebie, okrutni i źli. Nie mogę już, nie wytrzymuję dysonansu pomiędzy tym jak powinno być a jak jest. Widzę dookoła ludzi dla których bycie okrutnym czy podłym dla innych jest oki, przechodzą obok tego i nic, a ja nie mogę i niepotrafie sobie z tym poradzić. Po głowie chodzi mi wyobrażenie, klęczę na środku niczego i nagle z góry sypie sie na mnie nieskończona ilość piachu, zasypuje mnie, duszę się, przygniata mnie, umieram. Najpierw myślałem o smierci jako takiej, jak to będzie ale teraz myśle o tym jak się siebie zabija, jak mogę zabić sibie. Chciałbym sie powiesić lub rzucic się pod samochód, pociąg. Czasami wyobrażam sobie mój pogrzeb, widze sylwetki ludzi, i wtedy robi mi sie ciepło na sercu, ktoś mnie zauważył. Wiem, że to głupie co pisze. ostatnio jakoś pogodziłem sie z tym, że umrę. Już się nie boję, to tylko chwila będzie i koniec. Przestało mi zależeć na czymkolwiek. Gdy patrzę to widzę to wszystko tak jakbym już tu nie był, nienależał do tego świata. Nie wiem co ze mna jest nie tak, nie mam ani problemów w nauce, ani finansowych, jesli chodzi o sprawy materialne to wszystko jest ok ale nie jest z resztą. Jutro przeprowadzam się i wracam na uniwerek. Znów będę sam w pokoju. Boże jak chciałbym juz być martwy, nie żyć. Chce wysiąść, dziekuje już. jest jeszcze jedna rzecz którą w sobie duszę, wspomnienia z pewnego okresu dzieciństwa. Kilka lat katowania, bicia, krwi. Czasami mi sie to przypomina. Nie pamietam już twarzy, nie widzę twarzya strach pozostaje. Krzyk i cios, i nikt nie widzi, nikt nie reaguje. Pół roku temu rozpadł sie mój 2,5letni związekz dziewczyną, z którą chciałem spędzić resztę moich dni. Rozpadł się z mojej winy, jak zawsze. I to mnie zgniotło. To był ostani stopień do przepaści. Teraz juz mi nie zależy. niedługo koniec. Przepraszam za przydługi liścik, nie osądzajcie mnie, nie myślcie że jestem zły, ja chciałem tylko komus to powiedzieć, przepraszam
 
     
Nevermin24 

Wiek: 26
Dołączył: 05 Lut 2016
Posty: 3
Wysłany: Nie 29 Kwi, 2018   

A ja tylko tak, nie będę się rozpisywał czemu, na co i dlaczego. Jeśli jest jakaś Dziewczyna z Warszawy i chce... GG 42352029, nie chce mi się tylko pisać z osobami które, po prostu i tyle.
 
     
karmiszsiemną?


Dołączył: 28 Mar 2009
Posty: 102
Wysłany: Nie 29 Kwi, 2018   

pisz logiczniej
_________________
Mimo że to tylko rzep na ogonie to.
dopóki nie wypluję płuc gonie go.
 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Możesz załączać pliki na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,04 sekundy. Zapytań do SQL: 13