NoNameIn.Net Strona Główna
ProfilProfil FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy RegulaminRegulamin
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  Czat (0)

Poprzedni temat «» Następny temat
takie tam
Autor Wiadomość
karmiszsiemną?


Dołączył: 28 Mar 2009
Posty: 102
Wysłany: Czw 03 Sty, 2013   takie tam

Co myślicie o takim założeniu ze bóg jest tylko neutralną siłą która w ogóle nie przejmuje się tym co się dzieje na ziemi, a po śmierci nie rozlicza z naszych błędów , każdy nawet największy morderca jest po prostu duszą już i innym wymiarze, mającą inne właściwości, problemy ludzkości wtedy nie obchodzą nikogo po życiu, wszystko dąży tylko do jedności, czym więc jest życie na ziemi, na pewno nie sprawdzianem, może przybywamy na ziemię aby jakoś uściślić nasz charakter, może potrzebujemy doświadczeń z tej materii, choć ta materia jest pyłem w stosunku do innych wymiarów, ja prywatnie myślę że sami decydujemy przed narodzeniem w kim chcemy żyć i w jakie ciało wskoczyć jakakolwiek kara byłaby głupotą, więc warto żyć pozytywnie. Dlaczego bóg nie przejmuje się światem i ludźmi a może nawet kosmosem bo jesteśmy dla niego marnym pyłem wirującym w kisielu, nie jesteśmy jeszcze godni czy gotowi aby połączyć się z ta mocą czy ja poznać , ale możemy do tego dołączyć.

Pewnie się spytacie skąd to wiem, z doświadczenia życia i tym co w każdym dniu czuje, może wybieram co mi pasuje i do tego się dostosowuje, dla mnie lepsze to niż palenie się w ogniach piekielnych , gdybym nadal wierzył w to pewnie bym się spodziewał tego ze będę się palił w ogniach, a to bez sensu. Jestem chrześcijaninem, zostałem ochrzczony, myślę ze to również ma jakieś znaczenie, w kocu jakiś bóg jest, a wieżę w moc rytuałów. Co o tym myślicie.
_________________
Mimo że to tylko rzep na ogonie to.
dopóki nie wypluję płuc gonie go.
 
 
     
karmiszsiemną?


Dołączył: 28 Mar 2009
Posty: 102
Wysłany: Sob 05 Sty, 2013   

ja też nie wybrałbym życia takiego jakim żyje,

No właśnie, to jest dostępne dla garstki ludzi, nie mówię ze mam rację, bo mogę się diametralnie mylić, po prostu idę za przeczuciem za intuicją. Nie rozmawiałem nigdy z bogiem.

Właściwie to wszystko dotyczy ludzi którzy przeżyli OOBE, i biorę to wszystko z ich doświadczeń i opowiadań.

Możliwe że to co oni przeżywają jest tylko w ich umyśle i rozrywa się tylko w nim, ale ja jednak im wierze i myślę że mają jakiś dostęp do tej drugiej strony, a słuchając ich coraz częściej to dowiaduje się ze po tej drugiej stronie trzeba będzie tez się rozwijać ale w zupełnie inny sposób, sam się trochę boje doświadczyć OBEE na własnej skórze, może za parenaście, kilkadziesiąt lat, nie wiem

Potrzeba jest bardzo prosta, nie chce w życiu być niepewnym co do tego co będzie po moim samobójstwie, jeśli do niego dojdzie. Ciągle bicie sie z myślami w tej chorej religii w Polsce to.. zresztą nie trzeba mówić.
_________________
Mimo że to tylko rzep na ogonie to.
dopóki nie wypluję płuc gonie go.
 
 
     
zmyślona 


Dołączyła: 07 Lip 2011
Posty: 180
Wysłany: Nie 06 Sty, 2013   

Ja nie wierzę w nic- nie mnożę bytów ponad konieczność. Zresztą, wszelkie takie teorie są tylko teoriami, a nawet nazwałabym je... hmmm... pomysłami. Są nieweryfikowalne, więc osoby wierzące uznają to za punkt dla siebie, lub przynajmniej za zachowanie "status quo" ("nie da się powiedzieć, że jest "coś" po życiu, ale nie da się powiedzieć też, że nie ma, więc ateiści mogą nam naskoczyć") ale i tak uważam, że raczej można powiedzieć, że po życiu nie ma niczego, właśnie na tej podstawie, że postrzegam to wszystko jako produkty wyobraźni. Bo na jakiej podstawie twierdzą, że coś takiego może być? Nie dlatego, że tego doświadczyli osobiście, a tylko dlatego, że ktoś im o tym powiedział, lub sami stworzyli sobie jakąś myślową zagwozdkę.

Wizja życia po śmierci jest zbyt niezwykła, fantastyczna, irracjonalna, a nawet... jak to powiedzieć... zbyt wspaniała (?), bym mogła w cokolwiek tego rodzaju wierzyć. Wszystko to jest zbyt piękne/niezwykłe, by mogło być prawdziwe.

To na temat mojego zdania na życie po śmierci w ogóle.
________________________________
A teraz odniosę się do Twojej konkretnej koncepcji życia po śmierci.

Czy nie uważasz, że to byłoby niesprawiedliwe, że ludzie, którzy krzywdzą innych, nie otrzymają jakiejkolwiek kary? Jeśli już wierzyć, to wierzyć po "coś". Wg mnie jednym z powodów dla których ludzie wierzą, jest to właśnie pragnienie "wynagrodzenia", że za swoje cierpienia pójdą do raju, a niegodziwcy "pójdą się smażyć" lub na przykład reinkarnują się w ciało członka najniższej kasty/osobę chorą, kaleką (zależnie od wyznawanej religii i poglądu na te sprawy różnie to wygląda). A tutaj? Takie wyznanie nie wymaga niczego od człowieka, nie daje też nadziei na wynagrodzenie swoich krzywd i satysfakcję z pogrążenia "niegodziwca" (nawiasem mówiąc, tutaj widzimy, jak niskie są pobudki człowieka, nawet tego wielce porządnego- zaklepać sobie miejscówkę w niebie i czerpać mściwą satysfakcję z upodlenia wroga).

Taka teoria nie spełnia zatem takich kryteriów:
- nie tłumaczy sensu cierpienia, niesprawiedliwości na świecie itp
- nie daje wzorca "jak żyć"
- jest oderwana od rzeczywistości, a większość religii opiera się na tym, że objaśnia świat i relacje między człowiekiem a Bogiem, między sacrum a profanum, między materią a tym, co niematerialne- tutaj tego wszystkiego nie ma.

To, co tu opisujesz, jest trochę podobne do deizmu, ale nawet w deizmie zakładano, że są jakieś normy moralne i możliwość zbawienia/potępienia po śmierci (Bóg stworzył świat, który potrafi sam funkcjonować bez jego dalszej ingerencji, ale człowiek powinien kierować się jakimiś normami moralnymi, by osiągnąć zbawienie).

A w tej teorii tego wszystkiego nie ma- jest jedna wielka wolna amerykanka
- nieważne, czy człowiek żył dobrze, czy źle, nie ma żadnych kar, więc może robić sobie co chce.

Podsumuję- myślę, że taka wiara nie jest... po prostu do niczego potrzebna. Ot, taki sobie model, gierka intelektualna bez większego odniesienia do rzeczywistości ludzkiej, to tylko takie wyobrażanie sobie, co mogłoby być hen, po drugiej stronie...


To takie moje własne zdanie na ten temat, przepraszam, że tak niechlujne zdania, ale starałam się być zrozumiała. Ale to już nie ta pora ;)
_________________
If you open your mind to avoid all confusion
Carnal insticts unwind,
Animal resurrection
 
     
karmiszsiemną?


Dołączył: 28 Mar 2009
Posty: 102
Wysłany: Nie 06 Sty, 2013   

Dzięki za odpowiedz zmyślona, tym bardziej że pisałaś ją w nocy ::usmiech:
Ja właściwie zainteresowałem się OOBE przez kuzyna z którym byłem blisko związany, o on kupił sobie książkę o tym i w to wierzył, może przez to ze mam w gronie osób które znam takie osoby to na mnie wpływa, a na pewno nie wpłynie na osoby które nie znają nikogo kto o tym wie, ludzie chyba uznają to za wymysły, a słowo paranormalne jest dla nich nieprawdopodobne.

Resztę ludzi której słuchałem to ludzie wypowiadający się w radiu internetowym , i nie sądze żeby to była jakaś nastawiona na wymysły kasta, bo to a ludzie z różnych stron polski a ich przeżycia w OOBE się wzajemnie potwierdzają, bo to jest tak ze w tym są schematy typu w jaki sposób sie wychodzi z ciała, kogo się spotyka na innych planetach, jakich wibracji się dostaje, wiec ktoś spoza za np. oszust byłby szybko zweryfikowany ze opowiada głupoty. wiem ze to się wydaje nieprawdopodobne ale dla mnie teraz bardziej prawdopodobne niż bog chrześcijański, bo wychodziłem z tej religii prze pięć lat i to była ciężka praca, bo przecież wszyscy wokół w to wierzą od, starych babci po nowe młode pokolenia, ale jeśli się przyjmie ze to manipulacja to wtedy można wierzyć w to co się chce, na początku tez miałem ateizm i to było to samo, tak samo uważałem ze jestem w mniejszości i reszta się myli.

Co do twojego pytania o życie po śmierci to owszem uważam ze to niesprawiedliwe, ale skoro po śmierci wszyscy będą mieli lepiej to na to nie zważam. Nie wiem może już przywykłem do tego ze aby jeden miał lepiej drugi musi mieć gorzej, stąd są te pojęcia dobro i zło, inaczej była by tylko neutralność.
Co do sprawiedliwości to wyznaję zasadę że możemy osiągnąć ją na tym świecie poprzez swoje postępowanie, tym którzy nam kiedyś źle uczynili możemy oddać to samo, i tu właśnie pomaga to ze nie zostaniemy za to ukarani, tak samo oni nie zostaną ukarani, to jest straszne bo to takie prawo dżungli, wyścig szczurów, ale chyba każdy wie ze taki jest świat. Nie wiem może istnieją inne drogi dojścia do szczęścia, ja wybrałem taką, chociaż nie gwarantuje ona według mnie takiego szczęścia jakiego oczekuje, ale lepsze to niż nic, a szczególnie uśmiercenie siebie z powodu dupków którzy czerpali radość z upodlenia mnie.

Po śmierci wszyscy mogą sobie przebaczyć i znowu się spotkać, i to jest dla mnie piękne
_________________
Mimo że to tylko rzep na ogonie to.
dopóki nie wypluję płuc gonie go.
 
 
     
zmyślona 


Dołączyła: 07 Lip 2011
Posty: 180
Wysłany: Pon 07 Sty, 2013   

Wcześniej nie odnosiłam się w ogóle do kwestii tego całego OOBE, bo widzę, że i tak wiesz swoje, a ja Cię z pewnością nie przekonam. Ale w końcu- nie zaszkodzi podzielić się spostrzeżeniami, choć mam zupełnie inne zdanie na ten temat ;)

1. Nie pomyślałeś, że te zbieżności w "doświadczeniach poza ciałem" wynikają właśnie stąd, że ludzie czytają podobne relacje, książki, te same strony internetowe i materiały i ulegają autosugestii?

2.
Cytat:
na początku tez miałem ateizm i to było to samo, tak samo uważałem ze jestem w mniejszości i reszta się myli.

A ja miałam na odwrót- byłam kiedyś wierząca, więc też znam temat z różnych stron. A potem interesowałam się okultyzmem, spirytyzmem i innymi rzeczami. OOBE też się interesowałam. A także LD, NDE... MPK, PKS.. ;)

3. Dla mnie dwa argumenty przeciwko OOBE są szczególnie miażdżące:
a) podczas śmierci klinicznej ludzie mają wrażenie przebywania poza ciałem. Czytałam kiedyś o naukowcu, który był zafascynowany tym fenomenem (nie pamiętam już nazwiska, ale pewnie można to znaleźć w necie). W sali operacyjnej zainstalował ekran generujący proste do zapamiętania rysunki widoczne tylko z sufitu- i co? W ŻADNEJ z wielce realistycznych wizji pacjentów, którzy przeżyli NDE, nie zarejestrowała tychże obrazów. Wniosek? Nie wiedzieli o tym wcześniej, a więc w ich wizji wytworzonej przez umysł nie było tych obrazów. Mózg sam tworzy symulacje otoczenia zarejestrowanego zmysłami. A gdyby człowiek naprawdę przebywał poza ciałem, to by dostrzegł te obrazy, o których wcześniej nie wiedział.
b) jak się pobudzi polem el-magnetycznym skrzyżowanie skroniowo- ciemieniowe w mózgu, to powstaje takie wrażenie, ten obszar jest odpowiedzialny za naszą "przestrzenną orientację", a w tym to, czy postrzegany siebie "w swoim ciele", zaburzenie pracy tego obszaru zaburza nasze postrzeganie siebie w sobie.
Nawiasem mówiąc łatwo oszukać nasze 'postrzeganie siebie w sobie' jak to roboczo nazwałąm ;p różnymi prostymi sztuczkami optycznymi.
Wniosek? nasze postrzeganie siebie to żadna sprawa niematerialnego ducha, a tylko fizjologia, praca mózgu i tyle. Nie ma niezależności między świadomością siebie a mózgiem, nawet, jeśli podczas OOBE wydaje nam się, że jesteśmy zlokalizowani poza ciałem.
_________________
If you open your mind to avoid all confusion
Carnal insticts unwind,
Animal resurrection
 
     
karmiszsiemną?


Dołączył: 28 Mar 2009
Posty: 102
Wysłany: Sro 17 Wrz, 2014   

Bóg nie istnieje i nigdy nie istniał.
_________________
Mimo że to tylko rzep na ogonie to.
dopóki nie wypluję płuc gonie go.
 
 
     
Magdalenka 

Dołączyła: 03 Wrz 2014
Posty: 78
Wysłany: Sro 17 Wrz, 2014   

Studia fizyczne utwierdziły mnie w przekonaniu, że bóg nie istnieje. Duuuuuużo bardziej prawdopodobne jest, że wszystko istniało od zawsze (lub wzięło się samo z siebie znikąd) i potem po prostu ewoluowało oddziałując samo ze sobą i w końcu doszło do takiego stanu jaki jest dzisiaj (wykształciło się życie, świadomość, inteligencja) niż, że od zawsze istnieje sobie jakiś INTELIGENTNY byt z MOCĄ do tworzenia CZEGOŚ z NICZEGO.
Jeśli ten bóg mógł istnieć od zawsze albo narodzić się z niczego (chaosu?) to równie dobrze (albo raczej tym bardziej) po prostu sama energia/materia/przestrzeń/wszystko też może i wcale nie potrzebuje do tego jakiejś wyższej istoty.
 
     
karmiszsiemną?


Dołączył: 28 Mar 2009
Posty: 102
Wysłany: Sro 01 Paź, 2014   

Bóg, Bóg, Bóg, Bóg, w mojej głowie tylko Bóg, sam już nie wiem czy istnieje czy nie. Patrząc na zapędzonych doczesnych ludzi to trochę trudno tu wyjść z Bogiem, który ma zbawić świat, niby żyjemy w czasach ostatecznych w któych ma sie spełnić apokalipsa, ehh a niedawno myślałem że jeszcze ludzkość dożyje sobie 3453 roku i będzie kolonizować inne planety, ale czy tak będzie?, a może szatan juz niebawem sie objawi - bestia - antychryst, świat zmieni własne religie, zresztą już zmienia, ludzie uwierzą charyzmatycznym osobom od reiki, innych stanów świadomości, podróży astralnych hipnozy, tym fałszywym prorokom, pomyślą że szatan to ponownie przychodzący zbawiciel a tak nie będzie, zostaną oszukani, a dopiero potem pojaw się chrystus, a my , my niewierzący zostaniemy wchłonięci przez piekło, podobno teraz w tych czasach żyje najwięcej grzeszników i szatan sobie uzurpuje do nich prawo, i jaki my tu ***** mamy wpływ na wlasne zbawienie, jak to pisze, imiona zbawionych są tylko zapisane w księdze życia. Ciężko jest, ale niby biedni, narkomani i więzniowie którzy będą żałować za swe winy pójdą do nieba, z tąd moje głupie przemyślenia, mam zacząć ćpać?, co ja mam robić ? Ktoś powie - to są głupoty, to nie są głupoty, po prostu, wszystko jest napisane w apokalipsie i w ewangeliach, coś mi się widzi że zle czasy sie zaczynają, już mnie nie interesuję moje życie na ziemi, przecież coś jest po tym, czy jest czy nie nawet większym sensem jest wierzyć, bo co sie ma do stracenia, ten prymitywy świat i szczęście, posiadanie 100000mln i jachtów, wszyscy umierają, stety, niestety, gdyby tego nie bylo, niebyło by moich rozmyślań. Czuje sie dziwnie, dlateo że za czesto zmieniam zdanie, raz bylem przez dłuższy czas ateistą, teraz taka zmiana, nie wiem, nie wiem.
_________________
Mimo że to tylko rzep na ogonie to.
dopóki nie wypluję płuc gonie go.
 
 
     
karmiszsiemną?


Dołączył: 28 Mar 2009
Posty: 102
Wysłany: Nie 03 Gru, 2017   

Kiedyś to były tu piękne rozmowy ::usmiech: z ulgą na sercu od nich wracam.
A co do Boga :mrgreen: to nadal nie wierzę.

Kurcze, niepowtarzalne to forum było, dziwne że "jest a go niema". ehh
_________________
Mimo że to tylko rzep na ogonie to.
dopóki nie wypluję płuc gonie go.
 
 
     
Gość

Wysłany: Sro 27 Gru, 2017   

Hm jeśli o mnie chodzi to bardziej przyjęłabym stanowisko reinkarnacji, jest to dość pocieszające jeśli ktoś ma lekko mówiąc życie do bani, tłumaczenie że w którymś wcieleniu będzie miał lepiej zawsze pomaga :D A i zawsze mnie zastanawiało dlaczego Kościół tak bardzo sprzeciwia się reinkarnacji no przecież o tych wcieleniach może decyduje Bóg, nie są one tylko wynikiem karmy która wraca
A to widzę że autor posta chyba obiera drogę deizmu, Bog jest stwórcą świata ale w niego nie ingeruje. Co jak co bardzo by się chciało poznać prawdę taka nasza ludzka ciekawość. Co do ciekawości to tak sobie teraz myślę że może Bóg oczekuje że człowiek będzie bezgranicznie w niego wierzył i nie szukając ani nie czekając na jakiekolwiek znaki jego istenia ? Samo oczekiwanie że Bóg się ujawni nie świadczy o naszym egoizmie ? Księga Hioba np. Hiob wiedział że jest poddawany próbie i przyjmował wszystko ze spokojem bo wiedział że kiedyś to się skonczy.
 
     
karmiszsiemną?


Dołączył: 28 Mar 2009
Posty: 102
Wysłany: Sro 27 Gru, 2017   

Może masz rację gościu, Bóg nie musi dawać znaków świadczących o jego istnieniu. Może cenniejsza jest wiara w niego niż całkowita pewność że istnieje ( gdyby dawał nam znaki ).
A ja dzisiaj miałem myśli samobójcze, a kilka minut temu rozwaliły mi się okulary, a nie mam pieniędzy ich naprawić. Jestem wkurzony.
Nikt nie poruszył w tym temacie pojęcia hipnozy. Ja byłem poddany hipnozie. Przyjemne uczucie i niezwykłe. Można przeprogramować sposób myślenia. Skutkowało na (już) 6 lat, bo wtedy to było. Brak myśli samobójczych i szczęście z bycia tu i teraz. A teraz myśli i poczucie bezsensu wróciło. Nie tak silne jak przed hipnozą ale na tyle przytłaczające że nie ma sensu wielu rzeczy robić.
Ale wracając do Boga. Często zastanawiam się po co stworzył hipnozę. Niewielu o niej wie i jeszcze mniej korzysta by pomóc. Można naprawdę uzyskać tym szczęście. Ja byłem hipnotyzowany raz a jak pomogło. Po co wchodzić w stan transu, bardziej intymny stan niż modlitwa z kimś kto ci pomaga, z kimś kto ukoi twój smutek i przerobi zakończenia złych chwil na pozytywne. Kto jest z tobą w tej więzi gdy "śpisz" i masz zamknięte oczy a wszystko odbierasz co się dookoła dzieje. A najbardziej odbierasz głos którym do ciebie mówi i poczucie jak bardzo mu zależy żeby u ciebie było dobrze. Jak najgłębsze, skryte, podprogowe myśli te, o te od których zależy to czy się zmieniamy, te myśli głęboko w nas, do których jak już dojdziemy wiemy że stajemy na rozstaju dróg i wybieramy tą drogę bądź inną, wtedy gdy nie mieliśmy wyboru, możliwości dokonania tego wyboru. Teraz wybierzemy dobrze. Zmieniamy się. Mijają dni a my wiemy że tak chcieliśmy żyć, bez zmartwień. Czujemy się po prostu dobrze.
Ten stan utkwił mi w pamięci, jak mało który. Jest ciekawy i ...naprawdę szczęśliwy. Często jak wracam do tego wydarzenia to mam szeroki uśmiech na twarzy, ...ale po co Bóg czy ta istota wszechmogąca go stworzył, przecież możemy tym się naprawiać, to nie żaden wymysł. Odbiega od norm w jakiś czynnościach kościelnych, liturgiach czy Bóg wie jak to zwał, nie tym się posiłkują nowocześni ludzie by sobie pomóc. Wybierają psychoterapię, modlitwę a to nie pomaga. Gdy widzisz drugą osobę poddaną hipnozie, jaka jest bezbronna, widzisz jaki jej umysł jest piękny, każdego z nas. Dajesz jej sugestię co zrobić w takiej to a takiej sytuacji. Ale grunt to nastawienie, musi ci na niej zależeć, na jej dobru. Musisz się bać o nią że coś może jej pójść nie tak, bronić ją jak możesz. A potem zostawić. Pozwolić aby życie ją doświadczyło, że jest gotowa, ale nie sama i bezbronna. Życie to prozaiczna historia pisana przez każdego z nas. Gdzie dobre wybory wcale nie muszą przynosić zawsze dobra. Ale żyję się od tak, jest pstryknięcie palcem, po czym go niema..

Dziękuje Iwona.
_________________
Mimo że to tylko rzep na ogonie to.
dopóki nie wypluję płuc gonie go.
 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Możesz pisać nowe tematy
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,12 sekundy. Zapytań do SQL: 13