NoNameIn.Net Strona Główna
ProfilProfil FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy RegulaminRegulamin
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  Czat (0)

Poprzedni temat «» Następny temat
Dom nienawisci
Autor Wiadomość
omilmo
Gość
Wysłany: Wto 28 Sie, 2012   Dom nienawisci

Witam wszystkich. Przegladam od dawna te forum, ale nie mialem odwagi napisac.
Dzisiaj jednak mnie cos tknelo, wiec opisze swoja historie.

Wszystko zaczelo sie praktycznie po moich urodzinach, gdy mialem 2 latka w wigilie ojciec wrocil do domu kompletnie pijany.
Zaczal wygrazac calej rodzinie, a w koncu w ruch poszedl noz.
Na cale szczescie moj brat go "obezwladnil" i nie doszlo do tragedii.
Od tamtej pory dzialo sie to coraz czesciej, nieraz w ruch szla nawet siekiera.
Gdy mialem 5 lat bardzo sie staralem i pomagalem mamie w codziennych czynnosciach, nosilem zakupy, niestety dzwigalem zbyt duzo i nabawilem sie przepukliny balonowej,
Tutaj na cale szczescie zostalo to zoperowane i moglem zyc sobie dalej...
Codzienne awantury, wygrazanie itd. juz byly na poczatku dziennym.
Wtedy, gdy jeszcze wierzylem w Boga modlilem sie by ojciec umarl/zginal.
I ku mojemu zaskoczeniu tak sie stalo... tydzien przed moimi urodzinami odbyl sie pogrzeb ojca, dwa tygodnie wczesniej sie powiesil.
Nie wzruszylo mnie to, przez co matka zaczela mnie nazywac potworem. Rowniez sie tym nie przejalem.
Pozniej brat wyjechal do UK, mama zatrudnila sie na elektrowni (slawne miasto z najwieksza elektrownia wegla brunatnego w Europie).
Gdy zostawalem sam z siostra w domu ona mi rozkazywala, krotko mowiac ja olewalem ale obowiazki wykonywac musialem.
Mama by dac nam zajecie (a wlasciwie mi, bo siostra z kolezankami biegala) kupila komputer. Co to wtedy nie bylo, nie znalem sie jeszcze na komputerach ale dosc mocny sprzet jak na 2006 rok (AMD A64 3000+, 1GB ramu i GF6600 - dla wtajemniczonych :P ) wiec i wiekszosc gier dzialala.
Do tego internet - z pozoru super, jednak okazalo sie to moim przeklenstwem.
Uzaleznilem sie od niego, obnizylem sie w nauce, spedzalem przed komputerem coraz wiecej czasu.
Wkoncu niemalze punkt kulminacyjny - w 2008 roku matka ponownie zaczela dostrzegac moje istnienie i uzaleznienie.
Jak probowala odciagnac mnie od komputera ? Sila...
Nie wazne ile siedzialem przed komputerem czy to 20 minut czy 7 godzin.
Podchodzila, wytargiwala mnie za wlosy i tukla pasem, reka czy co miala akurat pod reka.
Wiadomo jak to uzaleznienie, nie latwo jest je pokonac ale jednak zaczalem bronic sie przed matka i znowu dalo to przeciwny efekt do zamierzonego...
Teraz dostawalem nie tylko za siedzenie przed komputerem ale takze za to ze np. zapomnialem wytrzec kurze lub pominalem okruszek przy odkurzaniu.
Raz gdy zaslonilem sie przed ciosem w twarz, probowala mnie uderzyc z taka sila ze nabila sobie sinca.
Bratu zmyslila ze uderzylem ja (!!!), a gdy brat przyjechal dostalem jeszcze od niego (nigdy nie uderzylbym matki, a brat jest duzo starszy, ma w tej chwili 30 lat).
Tak sie to ciagnelo do stycznia, matki tortury juz mnie nie ruszaly - przyzwyczailem sie do codziennego bolu i tutaj wpadl jej do glowy pomysl tak debilny (inaczej tego sie nazwac nie da), ze sam Tusk by sie nie powstydzil.
Spytacie sie co to za pomysl ? Juz mowie. Miesiac na oddziale zamknietym szpitalu psychiatrycznego.
Ani jednej wizyty, w sumie powiem szczerze: tam naprawde odpoczalem mimo tych psycholi, nie bylo krzykow i przemocy.
Bylo takze kilku normalnych ludzi, w tym jedna dziewczyna ktorej matka zrobila z nia dokladnie to samo co ze mna.
Gdy wyszedlem stamtad i doszedlem/dojechalem w zime (!!!) okolo 80km wytknalem jej cala prawde i to co o niej mysle. (na "okazje")
Co ja za to uslyszalem ? "Jestes najgorszym dzieckiem na swiecie, powinienes sie wogole nie urodzic! Moglam bardziej uwazac z Darkiem!".
Tak. Dokladnie to usyszalem od wlasnej matki... (Dariusz - moj S.P ojciec).
Aktualnie matka przez swoje zachowanie lezy przez 3 tygodnie w szpitalu (powazny zawal serca).
Jako ze sam potrafie o siebie zadbac nie potrzebuje laski siostry żeby zrobila mi obiad, niech zajmuje sie dzieckiem i nie wtraca sie w moje zycie (mimo ze mieszkamy w tym samym domu).

Aktualnie rozmyslam jak ma dalej wygladac moje zycie, zapewne po skonczeniu 18 lat bede dalej sie uczyl, zmienie prace (owszem, pracuje w wieku 16 lat, inaczej nie mialbym w co sie ubrac) i nareszcie bede mial spokoj.
Mialem co prawda depresje, nawet mialem ochote to zrobic ale powstrzymal mnie przyjaciel, za co jestem mu wdzieczny.

Coz, troche sie rozpisalem. Mam nadzieje ze dzieki tej historii moze ktos sobie cos uswiadomi, przemysli.
Troche mi lzej po opisaniu tego, wiec dziekuje jesli ktos doczytal do konca :P
 
     
mucha


Dołączył: 01 Sty 2006
Posty: 2337
Wysłany: Sro 29 Sie, 2012   

to rzeczywiscie dom nienawisci.
kolejni tacy rodzice.. kolejne skrzywdzone dziecko, na cale zycie- kolejny nieszczesliwy czlowiek.
zycze Ci tego spokoju i niezamkniecia sie na uczucia.
 
     
wyimaginowana


Dołączył: 25 Wrz 2007
Posty: 1219
Skąd: Wyimaginowany świat.
Wysłany: Sro 29 Sie, 2012   

I ja podpisuję się pod słowami Muchy. Silny jesteś, a to najważniejsze!
_________________
Nie żyję, po prostu zabijam czas, no ale co z tego?

" (...) Zmyj twarz błotem
Nie będzie dobrze dopóki nie zaboli
Weź ten świat i wstrząśnij nim
Z każdego dnia wyciśnij co się da
Carpe diem, kochanie (...) "
 
     
omilmo
Gość
Wysłany: Sro 29 Sie, 2012   

Dziękuję Wam za słowa otuchy, jednak nie jestem tak silny jak mogłoby się to wydawać.

Gdy to pisałem była dość wczesna pora, ale zapomniałem wspomnieć że zanim poznałem tego przyjaciela próbowałem pozbawić się życia.

Było to dokładnie w tamte wakacje, bodajże 20 sierpnia. Nikt nie zauważył, krew przestała lecieć sama, tak samo sam się obudziłem.

Muszę przyznać że mam w życiu wyjątkowego pecha (w ciągu 5 lat około 7 wypadków) ale jeszcze się trzymam.

Zastanowię się nad założeniem tutaj konta, skoro już zacząłem się udzielać :oops:

Wam także życzę powodzenia, codziennie czytam nowe posty i widzę że tutaj naprawdę nie ma "złych" ludzi.

Pozdrawiam :)
 
     
wyimaginowana


Dołączył: 25 Wrz 2007
Posty: 1219
Skąd: Wyimaginowany świat.
Wysłany: Sro 29 Sie, 2012   

A dlaczego mieliby być tutaj źli ludzie?

Masz siłę, tylko pewnie nie jesteś jej do końca świadomy.
_________________
Nie żyję, po prostu zabijam czas, no ale co z tego?

" (...) Zmyj twarz błotem
Nie będzie dobrze dopóki nie zaboli
Weź ten świat i wstrząśnij nim
Z każdego dnia wyciśnij co się da
Carpe diem, kochanie (...) "
 
     
omilmo
Gość
Wysłany: Nie 26 Mar, 2017   

Minęło 5 lat od mojego postu tutaj więc myślę sobie "a dam znać jak sobie radzę", niewielu ludzi zapewne to robi.

Więc tak, temat ten został przeze mnie napisany 5 lat temu, w wieku 15 lat. Wstyd mi teraz gdy patrzę na składnię zdań i pisownie, ale chyba nie jest to aż tak ważne :P

Zaczynając od początku, cóż, 5 lat. Moje życie zmieniło się diametralnie, kilka miesięcy po napisaniu tego tematu uświadomiłam sobie iż moim źródłem problemów nie tylko jest toksyczna rodzina, ale także i bycie osobą transseksualną. Zapewne teraz się dziwicie, jednak cóż, wtedy nie było żadnych źródeł (zwłaszcza w Polsce) i nie mówiło się o tym. Moje źródło cierpienia to była zarówno toksyczna matka, jak i dysforia płciowa.

Mam obecnie 20 lat, rok temu wyniosłam się z domu rodzinnego pakując najpotrzebniejsze mi rzeczy, czyli jak dla większości ludzi w tych czasach - ubrania, laptop i telefon. Jestem obecnie 10 miesięcy na terapii hormonalnej i z miesiąca na miesiąc jest coraz lepiej, nie utrzymuję kontaktów z rodziną. Za jakiś rok zamierzam iść na studia (choć jeszcze nie wiem jakie), ogólnie wyprowadzenie się z domu i usamodzielnienie się było najlepszą decyzją w moim życiu.

Oczywiście jak to mawiają "nie przelewa" mi się, jednak mieszkam z ludźmi którzy są okej, jem zdrowiej niż wtedy i nikt mnie nie torturuje ani psychicznie ani fizycznie. Moja siostra tymczasem jest w ciąży z drugim chłopakiem (ten z którym zaliczyła wpadkę ją zostawił), lub też raczej mężem obecnie. Matka wzięła ślub z toksycznym ojczymem który też o niczym nie wie (i gniją wszyscy w "patodomku" w blokowisku gdzie nie ma pracy ani nic), dzieli nas 2000km, nie znają mojego adresu i czuję się bezpiecznie.

Ostatnio pewien chłopak mi wyznał miłość, jest to też dla mnie nowość w moim życiu. Wciąż się podnoszę po w/w rzeczach, jednak szczerze mogę powiedzieć że w tym momencie czuję się lepiej niż kiedykolwiek, mimo że od napisania tego tematu do 19 roku życia miałam 4 próby samobójcze.

Są w życiu osoby które będą nas próbowały skrzywdzić, ale są też takie które będą nam pomagały pokonywać trudności. Jeśli ktoś czyta tą historię i się zastanawia czy kiedykolwiek jego/jej życie zmieni się na lepsze odpowiadam tak, jednak samo z siebie zapewne nie. Musisz zawalczyć o swoje i nie poddawać się, a ciężka praca się opłaci.

Także taka moja mała historia. Zajęło mi to 5 lat i mimo że wciąż nie jest idealnie, to jest coraz lepiej. Pozdrawiam wszystkich i trzymajcie się ::usmiech:
 
     
mucha


Dołączył: 01 Sty 2006
Posty: 2337
Wysłany: Pon 27 Mar, 2017   

jestem pod wrażeniem i gratuluję ::usmiech:
przede wszystkim odważnego kroku, jakim był wyjazd za granicę, ale też nowego podejścia do życia. już tak wiele osiągnęłaś! oby dalsze marzenia się spełniły.
_________________
bleed just to know you're alive
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Możesz pisać nowe tematy
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,05 sekundy. Zapytań do SQL: 13